Przez lata nosiłem to, co wisiało w sieciówkach. Czarne t-shirty, jeansy, czasem bluza z logo firmy. Nie myślałem o tym, co mówi o mnie ubranie – po prostu miałem się nie wyróżniać. Aż któregoś dnia znalazłem w pudle po babci starą lnianą koszulę wyszywaną ręcznie. Wzory były geometryczne, czerwone i białe, trochę sprane. Włożyłem ją do domu i spojrzałem w lustro. Po raz pierwszy od lat poczułem, że ubranie pasuje do mnie, a nie ja do niego. To był początek mojej przygody z folkiem – i z własnym stylem.
Problem w tym, że oryginalne ludowe stroje są delikatne i trudno je nosić na co dzień. Zacząłem szukać ubrań, które łączą tradycyjne wzory z nowoczesnym krojem. Trafiłem na sklep, który specjalizuje się w takich rzeczach – folkmyself.pl. Zamówiłem lnianą sukienkę dla żony i sweter z haftem kaszubskim dla siebie. Jakość zaskoczyła mnie od razu: grube nici, porządne szwy, wzory nie blakły po praniu. Od tamtej pory kupuję tam regularnie, bo wiem, że dostaję coś więcej niż ubranie.
Dlaczego w ogóle warto sięgnąć po folk? To nie jest moda, tylko przekaz. Każdy haft, każda tkanina ma swoją historię. A gdy nosisz taki wzór, stajesz się częścią tej opowieści. Nie potrzebujesz wiele – wystarczy jeden charakterystyczny element, żeby cała stylówka nabrała charakteru.
Jak wybrać pierwszy folkowy element garderoby
Jeśli dopiero zaczynasz, nie kupuj od razu kompletu. Wybierz coś, co łatwo połączysz z tym, co już masz. U mnie to była wełniana kamizelka z haftem łowickim. Na czarną koszulę i dżinsy – i nagle wyglądam, jakbym wracał z wakacji w Bieszczadach, a nie szedł na zakupy do Lidla. Ważne, żeby wzór nie był za bardzo krzykliwy. Na początek postaw na jeden kolor dominujący: czerwień, granat albo zieleń. Unikaj mieszania kilku haftów z różnych regionów w jednym stroju – zrobisz z siebie kalendarz ścienny.
Drugie źródło to second handy i giełdy staroci. Tam czasem trafisz na prawdziwe, ręcznie robione perełki. Ale uwaga: trzeba wiedzieć, na co patrzeć. Stare lniane koszule często są przetarte, a guziki popękane. Lepiej zapłacić więcej za nowe, dobrze wykonane rzeczy. Wolę kupić jedną porządną sukienkę od folkmyself.pl niż trzy przypadkowe z lumpeksu, które rozlecą się po miesiącu.
Czego nauczyłem się o jakości i trwałości
Przez te cztery lata przetestowałem chyba ze dwadzieścia sztuk folkowej odzieży. Najlepiej trzymają się rzeczy z lnu i wełny – naturalne włókna. Poliester z nadrukiem wygląda jak maskotka z karnawału. Prawdziwy haft powinien być wykonany ściegiem płaskim albo krzyżykowym, a nie nadrukiem termotransferowym, który złazi po trzech praniach. Kiedyś dostałem bluzę z nadrukiem ludowym z popularnej sieciówki. Po pierwszym praniu wzór popękał. Wkurzyłem się i od tego czasu kupuję tylko w miejscach, które szanują tradycję. Folkmyself stosuje hafty ręczne i maszynowe wysokiej jakości – to widać po oczkach i podszewce.
Zależy mi też na tym, żeby ubranie nie było jednorazowe. Folk to przeciwieństwo fast fashion. Noszę swoją wełnianą kamizelkę już trzecią zimę, a wygląda prawie jak nowa. To się opłaca finansowo i etycznie. Nie musisz kupować co miesiąc – wystarczy kilka dobrych rzeczy.
Praktyczne rady na co dzień
Zanim wyjdziesz w folkowej stylizacji, zastanów się nad kontekstem. W pracy biurowej postaw na jeden akcent: apaszkę z ludowym wzorem albo lnianą koszulę z subtelnym haftem. Na weekend możesz iść na całość – spódnica z falbaną, gorset, korale. Tylko nie noś wszystkiego naraz, chyba że idziesz na dożynki. Oto lista rzeczy, które dobrze sprawdzają się w codziennych zestawach:
- lniana koszula z haftem na kołnierzu – pasuje do spodni i spódnic,
- wełniana kamizelka z motywem roślinnym – ociepla i dodaje charakteru,
- bawełniana torba z tradycyjnym nadrukiem – praktyczna i ładna,
- apaszka jedwabna z wzorem łowickim – może być też opaską na włosy,
- skórzany pasek z haftem – detal, który rzuca się w oczy,
- lenna sukienka w kwiaty – na lato nie ma nic lepszego,
- wełniana czapka z pomponem w regionalne wzory – na mroźne dni,
- ręcznie robione kolczyki z koralików – dodają lekkości.
Ważne, żebyś czuł się w tym swobodnie. Nie musisz być etnografem, żeby nosić folk. Wystarczy, że lubisz wzory i chcesz wyglądać inaczej niż wszyscy. Ja od czasu, gdy zacząłem nosić haftowaną koszulę, częściej słyszę komplementy. Ludzie podchodzą i pytają, skąd to mam. Opowiadam im o babcinych skarbach i o sklepie, który robi to dobrze. I wtedy widzę, że folk naprawdę łączy ludzi.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.