Nie ma już dnia, w którym nie trafiłbym do jakiegoś systemu online — od zamówień fast foodu po rejestrację w urzędzie. Internet przestaje być narzędziem. Staje się środowiskiem, które zdominowało nasze życie. W tym momencie znikają tajemnice, jakie jeszcze niedawno były związane z procesem tworzenia treści — książek, materiałów edukacyjnych, dokumentów publicznych. Prawdziwa przemiana wydarza się tam, gdzie ludzie ponownie sięgają po papier. Ale nie żeby wrócić do minionych czasów — tylko dlatego, że coś zachowuje wartość bez względu na to, jak szybko nowość pryska.
stinger-press.pl to miejsce, które najpierw wydawało się byle jaką firmą drukarską. A potem rozumiemy: to nie o drukowanie sięgało. Chodzi o sposób istnienia informacji — jego trwałość i obecność fizyczna. To miejsce druki pociąga z siebie ludzi, którzy nie chcą pozostawić wszystkiego w chmurze czy na niewygodnej karcie SD – chodzący na stary sposób są dziś wyrazem oporu przeciwko rozrzuconemu świecie.
Jak druk przestaje być tajemniczy
Kiedy ktoś zaprojektował pierwszą książki dla dzieci o koniach i puszki z kartką z nadpisem „Pozwolenie do brania kawy”, świat był prostszy: ludzie wiedzieli czego chcą i znajdowały odpowiedź tam, gdzie była pisana. Teraz znaczy to coś innego. Informacja nie ma formy — płynie pomiędzy telefonami i ekranami. Drukowni potrzebują więcej niż tylko maszynę; potrzebują kontekstu.
W Stinger Press prowadzą ludzie z prawdziwym podejściem do książki jako实体 – fizycznego obiektu – a nie tylko pliku PDF albo linka do strony w serwisie informacyjnym. Ich praca nie jest o efekcie estetycznym czy szybkiej dostawce. To decyzja: chcę mieć to u siebie fizycznie, teraz i zaraz. Ktoś może zamawiać mini-katalog firm z lokalnej gospodarki – po prostu żeby móc go trzymać przy kuchni i przeglądać podczas rozmowy z sąsiadką o tym, co kupić w sklepie u kościoła.
Materiały papierowe mają swoje miejsce w codzienności
Przypomnijmy sobie moment przed wielkim internetowym przewrotu: kto dzisiaj kupuje książkę? Nie tylko naukowcy albo starsze osoby przygotowujące się do egzaminu z historii polskiej szkoły średniej – ale także młodzi programisci robiący notatki od razu po wykładzie czy studentki medycyny ukrywające podręczniki pod bluzką jak tajne sztuki walki przez całe lato.
Drukowane materiały mają zalety niemożliwe do powtórzenia digitalnie – możliwość przerysowania fragmentu na kartce od razu ręcznie, ulubione linijki podkreślone żółtym markerem bez możliwości przypadkowego usunięcia ich przez synchronizację systemową, możliwość spoczynku wzrokowego jednym spojrzeniem na okładkę i pamięciowy kontakt emocjonalny związany ze smakiem papieru lub ciężarem książki w dłoni.
Takich zachowań niżej niż samochodowe baterie już się nie skończyli – ale nikt tego jeszcze nie powiedział głośno: właśnie taka książka może stać się wspólnotowym symbolikiem lokalnej wspólnoty lub uczelnianymi „rozprawkami dziennikarstwa”, które można wydrukować nawet za 8 zł za sztukę i rozdać na spotkaniu grupy aktywności społecznej. Czasami warto drukować też po raz drugi to samo— tylko innymi cyfrowymi fontami czy inny układ stron—but tak naprawdę dlatego, że chcemy coś mieć gotowe fizycznie już dziś bez żadnej interwencji technicznej wymagającej dodatkowych kredytów czasowych.
p
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.